Kings Insider 2015/06/05- Skupienie… ponownie

W ubiegłym roku, kiedy brałem udział w konferencji ASPIRE, miałem przyjemność słuchać przemówienia brytyjskiego olimpijczyka Dereka Redmonda. Jako były sportowiec, mogłem się łatwo zgodzić z jego spostrzeżeniami odnośnie sławnej wygranej sztafety brytyjskiej z zespołem amerykańskim na mistrzostwach świata w 1992r..

Natomiast, jako trenera, moją uwagę zwróciło zupełnie coś innego. Marzeniem każdego sprintera jest zdobycie olimpijskiego złota. Ale, okazja ku temu trafia się tylko, co cztery lata. Narzuca się, więc natychmiast pytanie: w jaki sposób atleta jest w stanie utrzymać przez tak długi czas koncentrację i motywację, aby finalnie zdobyć to największe trofeum sportowe.

DSC_7528„Nie może” – z początku odpowiedź wydaje się być zaskakująca, ale po malutkim objaśnieniu jest absolutnie sensowna. Ostateczny cel jest tak odległy, że nie jest możliwe przez cały ten czas myśleć tylko o tym, bez zaniedbywania tego, co jest do zrobienia dnia bieżącego. Tak, trzeba założyć swój cel do osiągnięcia, ale potem trzeba go odłożyć ad acta i skoncentrować się na dzisiejszym treningu, dzisiejszym posiłku, dzisiejszych przygotowaniach. Kiedy zakończysz wszystko na dzisiaj, połóż się spać i wypoczęty wstań następnego dnia i skoncentruj się na następnych ćwiczeniach, I TO WSZYSTKO.

Taka łatwa rada, a tak łatwo o niej zapomnieć. Jak łatwo? A tak, że ja popełniłem dwa razy błąd nie trzymania się jej. Mój pierwszy artykuł do KĄCIKA TRENERA w tym roku był zatytułowany „Czas na perfekcję”. To był cel, jaki założyłem dla drużyny; trenować celująco, aby mieć celujący, bezporażkowy sezon. I wszystko byłoby świetnie, gdybym wystopował na celujących treningach. Ja natomiast wierciłem zawodnikom dziurę w brzuchu (za każdym razem, kiedy spotkaliśmy się) na temat bezporażkowego sezonu. Rezultatem tego było stracenie drugiej rozgrywki sezonu. I tu właśnie słowa Dereka Redmonda dotarły do mnie. Straciliśmy z oczu piłkę i trzeba było od nowa na tym się skoncentrować. I to właśnie uczyniliśmy, wróciliśmy do podstaw i tym sposobem do zdobycia 4 kolejnych meczów.

Ponownie jednak w ostatniej grze zaczęliśmy koncentrować się nie na tym, co potrzeba. Wgłębiłem się w tabelę rezultatów rozegranych spotkań i wypatrzyłem, że jeśli nie pozwoli byśmy w kolejnej grze swoim przeciwnikom zdobyć punktu, to statystycznie bylibyśmy najlepszą obroną. I to był mój drugi błąd, bo zawodnicy usiłując za wszelką cenę nie dopuścić do utraty punktu, zapomnieli o swoich indywidualnych zadaniach i to spowodowało dziury w obronie.

TIME OUT! – Zatrzymaliśmy grę, aby przypomnieć zawodnikom o tym, co należy do każdego z nich na boisku. Niestety deczko za późno, bo oponentowi udało się uzyskać gola. Nie miało to zupełnie wpływu na wynik meczu, jako że mieliśmy całkowitą kontrolę na boisku zdobywając 41 punktów, ale…błąd został popełniony.

Panie Redmond, mamy nauczkę – DZIĘKI! Szkoda, że nie słuchałem tego wcześniej, ale definitywnie będę unikał podobnych błędów.

Go Kings!

Dawid Ostręga
Trener Główny
Kraków Football Kings