Kings B mistrzami LFA9

W spotkaniu finałowym rozgrywek LFA9 Kraków Kings B pewnie pokonali Białe Lwy Gdańsk 24:8. Drugi zespół Królów został tym samym mistrzem Ligi Rozwojowej, natomiast gdańszczanie, grający w niedzielę przed własną publicznością muszą zadowolić się srebrem.

Mecz od początku wyglądał niezwykle wyrównanie. Obie defensywy nie pozwalały na wiele atakującym rywala i najbardziej wyróżniającymi się graczami byli ci z formacji obrony. Jako pierwszy indywidualnie błysnął Oskar Romaniuk, który w pierwszej akcji drugiej kwarty skorzystał z fumble po stronie gospodarzy i przechwycił futbolówkę. Defensywny liniowy ekipy z Małopolski został zresztą później wybrany MVP finału, co tylko potwierdza jego znakomitą postawę w tym starciu i pokazuje jak trudne zadanie stało przed atakiem Białych Lwów. Dzięki wspomnianej akcji Romaniuka Kings B zaprezentowali długą serię ofensywną i byli już zaledwie kilka jardów od pola punktowego ekipy z Trójmiasta, która jednak w pierwszej połowie skutecznie zatrzymała wszystkie ataki rywali. W końcówce drugiej kwarty świetną pracę w defensywie krakowian wykonał także Kamil Węgrzyniak, który popisał się interception. Gościom zabrakło już jednak czasu na próbę przeprowadzenia skutecznej akcji i pierwsza połowa zakończyła się remisem 0:0.

Kraków Kings B błyskawicznie objęli jednak prowadzenie w drugiej połowie. Ich pierwszą serię ofensywną przyłożeniem ukoronował Łukasz Pączek, który otrzymał krótkie podanie od Mateusza Wiechecia i przebiegł 58 jardów, meldując się finalnie w polu punktowym. Za dwa “oczka” podwyższył po akcji podaniowej Szymon Lorenc i przyjezdni prowadzili 8:0. Wydawało się, że Białe Lwy będą w stanie szybko odpowiedzieć na te ciosy swoim rywalom, jednak ich atak zatrzymał Grzegorz Błachut, notując przechwyt po próbie dalekiego podania Daniela Mikuły. To interception zapoczątkowało atak, zakończony przyłożeniem. Tym razem Mateusz Wiecheć już nie oddał nikomu piłki i po 5-jardowym biegu podwyższył prowadzenie krakowian. Młody rozgrywający gości dołożył także dwa punkty po podwyższeniu. Po tej akcji sędzia zakończył trzecią część spotkania. Kraków Kings B nie ustrzegli się błędów, lecz popełnili ich zdecydowanie mniej od gospodarzy. Białe Lwy wykorzystały w ostatniej kwarcie zagapienie Mateusza Wiechecia, wytrącając mu piłkę, którą udało się przechwycić. Niewiele to jednak dało, ponieważ niedługo później atakujący gdańszczanie popełnili kolejny błąd, tym razem błyskawicznie kosztujący stratę punktów. Podanie przechwycił Oliwier Romaniuk, który przebiegł dokładnie 30 jardów, popisując się tym samym pick six. Zmieniło to rezultat na 22:0 dla ekipy z Małopolski. Dwa punkty po podaniowym podwyższeniu dołożył Maciej Woźniak. Białym Lwom na odrabianie strat pozostały około dwie minuty, więc goście mogli być już niemal pewni wywalczenia trofeum. Zespół znad morza zdołał jednak zaliczyć honorowy touchdown. Jego autorem został ten, na którego Białe Lwy mogły szczególnie liczyć w każdym spotkaniu LFA9, czyli running back Krzysztof Szlagowski. Gwiazdor gdańszczan ustalił również końcowy rezultat na 8:24, podwyższając za dwa punkty.